Polska? A po co to komu?
Rozmowa z Grzegorzem Kieniksmanem, współorganizatorem polskiego pawilonu „Fiesta Polaca” na Międzynarodowym Festiwalu Kultur w Andaluzji.
Międzynarodowy Festiwal Kultur – Feria de los Paises, to jedno z największych wydarzeń kulturalnych w Hiszpanii, przyciągające setki tysięcy odwiedzających, którzy przez kilka dni mogą smakować, słuchać i doświadczać tradycji różnych krajów. Po prawie 20 latach nieobecności, Polska wraca na to wydarzenie – nie jako atrakcja turystyczna, ale jako pełnoprawny uczestnik, który chce pokazać swoje bogactwo kulturowe.
MP: Prawie 20 lat, Polski nie było na Ferii de los Paises. Dlaczego?
Grzegorz Kieniksman (GK): Bo nikt tego nie zrobił. Proste. Były większe i mniejsze polonijne inicjatywy, ale nigdy nie na taką skalę. Może zabrakło chęci, może uznano, że plaża i słońce wystarczą do życia. A może po prostu nie przyszło nikomu do głowy, że warto.
MP: Masz biznes w Polsce – eventy, filmy, komunikacja. Skąd w tym wszystkim Hiszpania?
GK: Czasem tu pomieszkuję, czasem pracuję, czasem udaję, że pracuję, czasem gapię się w morze. I w międzyczasie zaczęło do mnie docierać, że skoro podczas Ferii de los Paises, można zachwycać się flamenco, kuchnią libańską, francuskim winem i beretami, to dlaczego nikt nie promuje polskiego folkloru, muzyki i smaków? Polacy mają tendencję do bycia „cichymi gośćmi na imprezie”. Przychodzą, patrzą, kiwają głowami, ale jak przychodzi do pokazania, kim jesteśmy, to nagle nas nie ma. Fiesta Polaca to moment, żeby wreszcie wyjść na środek parkietu i pokazać, że mamy coś do powiedzenia.
MP: Fiesta Polaca to inicjatywa oddolna, ale pojawiły się też instytucje publiczne. Jak wygląda współpraca z nimi?
GK: Madrycki Ośrodek Polskiej Organizacji Turystycznej i Instytut Kultury Polskiej w Madrycie dołączyły do projektu. Dzięki temu, Polska obecność na Feria de los Paises, zyskuje dodatkowy zasięg i siłę. Partnerstwo publiczne, to nie tylko logo na plakacie – to szansa na promocję Polski w bardziej profesjonalny sposób, ale jednocześnie wciąż autentyczny.
MP: Czy Polacy mają kompleksy na punkcie własnej kultury?
GK: Kiedyś tak myślałem. Ale odkąd zaczęliśmy organizować Fiestę Polaca, widzę coś zupełnie innego. Ludzie chcą się angażować, wspierać, mówić o Polsce. To jest oddolny ruch, napędzany przez pasję i poczucie dumy. Kiedyś trafiłem na badania CBOS, w których jest mowa, że 71 proc. Polaków czuje dumę narodową. Mam wrażenie, że Polacy mieszkający w Andaluzji przebili ten wynik.
MP: Mówisz o kulturze narodowej z wielką dumą. Czy można być patriotą, mieszkając na dwa kraje?
GK: A czemu nie? Patriotyzm to nie adres zameldowania ani liczba godzin spędzonych na polskiej ziemi. To świadomość, skąd się jest i jak się o tym mówi światu. Nie muszę machać flagą na co dzień, ani tłumaczyć każdemu, że jestem Polakiem – to po prostu siedzi we mnie. Czasem pracuję w Warszawie, czasem gapię się w morze w Hiszpanii. Ale gdziekolwiek jestem, wiem, skąd pochodzę. I wiem, że patriotyzm to nie tylko wspomnienia o Polsce, ale to, jak o niej mówię, jak ją pokazuję innym i co po sobie zostawiam.
MP: A jak na polską kulturę reagują Hiszpanie?
GK: Ludzie w Hiszpanii patrzą na Polskę jak na coś odległego, nieznanego. Ale kiedy ich zapytasz, co im się podoba w Polsce, mówią: „zieleń, tradycje, muzyka, jedzenie”. No to dlaczego tego nie pokazujemy? Czas to zmienić.
MP: No dobra, ale co tam właściwie będzie?
GK: To nie będzie kolejne stoisko z pierogami i folderami o Krakowie. Chcemy pokazać Polskę taką, jaka jest naprawdę – nowoczesną, barwną, muzyczną, z historią, ale bez muzealnego kurzu.
Na ulicach Fuengiroli pojawi się zespół „Warszawianka” z Akademii Wychowania Fizycznego w strojach mazowieckich, a w tłumie powiewać będą biało-czerwone chorągiewki. Na scenie Magda Navarette & Caravana Banda, Marta Baum z recitalem „Królowa balu”, a o klubowe brzmienia zadba DJ Steve Lesile Lewis, który miksuje folk z elektroniką. W strefie kulinarnej, klasyki – pierogi, schabowy, sernik, nalewki, bo jak robić polski food court, to z przytupem.
MP: Czy Fiesta Polaca to dopiero początek?
GK: Zdecydowanie tak. Mamy za dużo świetnych tradycji, żeby zatrzymać się na jednym festiwalu. Polska to nie tylko pierogi i mazurki na Wielkanoc – to muzyka, sztuka, historie, które warto opowiadać. Fiesta Polaca to pierwszy krok, żeby pokazać Polskę taką, jaką sami lubimy: autentyczną, dumną i pełną energii. Bo Polska jest dobra. A co dalej? Pomysłów nie brakuje.
Grzegorz Kieniksman, head of marketing & creation w Rebelia Media Człowiek, który wie, jak połączyć kreatywność z twardymi realiami biznesu. Na co dzień realizuje najbardziej odjechane kampanie i koncepty eventowe, a w wolnych chwilach zgłębia tajniki sztuki przetrwania w świecie marketingu.
ARTYKUŁ PARTNERA